Chłopiec 4 lata narzeka, że bardzo boli go ucho, płacze, ma gorączkę. Gdy zasnął, mama dzwoni do lekarki (dr Marzanna Radziszewska-Konopka):
– Pani dr syna boli ucho, czy może Pani pomóc?
– Prawe?
– Tak, skąd Pani wiedziała?
– Słyszę, że mówi Pani, jakby się teraz dużo działo.
– O tak, wiele się dzieje: mamy dużą kontrolę projektu, mąż ma poważne zlecenie, ja zaczynam roczny kurs i jeszcze mamy dużą imprezę rodzinną. Wszytko to w kilku miastach.
– Kontrolę? Niech Pani powie dziecku przez sen, co się dzieje, proszę koniecznie podziękować, że chce pomóc i zapewnić, że sami sobie poradzicie, w końcu to wy jesteście tu dorośli.
– Powiem.
– I koniecznie proszę dać mi znać.
Mama opowiada dziecku, jaka jest sytuacja jeszcze w czasie tej popołudniowej drzemki z temperaturą. Dziękuje za zaangażowanie i mówi, że wie, jak z tą sytuacją sobie poradzić i że za trzy tygodnie zaczną się wakacje.
Po godzinie dziecko się budzi:
 – Mamo, już mnie nic nie boli.
Gorączka także opadła. Choroba nie wróciła.

Przypadek opisany przez Emilię K. z Warszawy