Kobieta (72 l.). Silne drżenie obu rąk i kolan.
Mówi się, że choroba Parkinsona, to choroba niedokończonego gestu.
Czy było jakieś wydarzenie, kiedy ta kobieta nie mogła czegoś dokończyć? Po chwili Klientka przypomina sobie największą traumę życia: nagła śmierć męża. Mąż wrócił do domu wieczorem i źle się czując, położył na boku na kanapie, tyłem do telewizora, w którym leciał serial, pierwotnie zaplanowany do wspólnego oglądania. Po krótkim czasie Klientka słyszy dziwne pocharkiwanie i szumy, wydobywające się z gardła męża. Kiedy podeszła do niego zobaczyła, że źle wygląda i zsuwa się z kanapy na podłogę. Swoimi dłońmi złapała go za ręce i pomogła osunąć się na podłogę tak, by mąż nie uderzył głową o posadzkę. Głośno oddychał, więc chciała go ponownie złapać ale w tym samym momencie zobaczyła na jego ciele sine plamy, które poszerzały się w zastraszającym tempie. Było to dla niej tak trudne i szokujące, że zatrzymała gest w połowie i już więcej męża nie dotknęła.
Zrozumienie własnego cierpienia i uwolnienie podczas sesji emocji tamtej chwili pozwoliło Klientce po wielu latach na odblokowanie traumy i wykasowanie programu niemal do końca. Po jednej sesji ustało drżenie obu kolan oraz jednej ręki, a drżenie lewej dłoni zmniejszyło się bardzo wyraźnie, zostawiając tylko wspomnienie dawnego ruchu.

przypadek z praktyki Magdaleny Wdowiak