Czy choroba może mieć sens?

Czym jest choroba w sensie biologicznym? Dzisiaj wielu ludzi odpowiedziałoby na to pytanie zgodnie z definicją zawartą w Słowniku języka polskiego PWN: „nieprawidłowe funkcjonowanie organizmu lub jego części”[1]. Środowisko medyczne w większości dodałoby, że zachorowanie jest spowodowane przez drobnoustroje. Taki sposób myślenia doprowadza do przekonania, iż uporanie się z bakteriami, grzybami czy wirusami poprzez zastosowanie leków to jedyna droga, która może zaprowadzić nas do zdrowa. Podejście to jest spowodowane długo kultywowanym przesądem, że dusza i ciało to dwie odrębne części człowieka. Lekarz, jako człowiek nauki w rozumieniu kartezjańsko-newtonowskim, może jedynie koncentrować się na sferze fizycznej pacjenta, pomijając absolutnie jego sferę duchową/duchowość.

Zważając na powyższe, możemy przewidzieć w jaki mniej więcej sposób zareagowałaby większość ludzi na pytanie: „Jaki sens ma choroba?”. Śmiech, niedowierzanie lub kpina, które pojawiłyby się na ich twarzach, związane byłyby z przeświadczeniem o nonsensie zastanawiania się nad tą kwestią. Zachowanie takie wynika z braku świadomości, że istnieli oraz istnieją na świecie badacze, którzy na podstawie wielu obserwacji zauważyli ukryte znaczenie występowania i przebiegu procesów chorobowych. Z najpopularniejszych można wymienić Georga Groddecka, Alfreda Adlera, Anne Alcelin-Schütztenberger, Michela Moirota, Ericha Sterna, Carla Simontona, Ryke’a Geerd’a Hamera, czy Marca Frècheta. Stworzyli oni swoje teorie w oparciu o założenie, że ciało i duszą wpływają na siebie, ponieważ są ze sobą nierozerwalnie połączone. Na tym samym gruncie została oparta metoda Dekodowania Biologicznego, której reprezentantami są Christan Flecie (założyciel) i Patrick Obessier (kontynuator, popularyzator i praktyk).

Obissier w książce Zrozum swoje choroby. Dekodowanie biologiczne piszę: „Ludzie nie potrzebują nowych lekarstw, lecz nowych możliwości poszerzenia świadomości. Człowiek jest w stanie zaakceptować zdarzenia i traumy, których doświadczył kiedy rozumie ich sens. Od razu zaczyna się wtedy czuć lepiej”[2]. W tych dwóch zdaniach zostaje właściwie wyłożona naczelna myśl całej koncepcji. Dekodowanie Biologiczne polega bowiem na znajdywaniu i uświadamianiu urazów psychicznych, które są odpowiedzialne za występowanie chorób. Urazy te biorą się niezaspokojenia podstawowych potrzeb biologicznych np. bezpieczeństwa, zapewnienia środków do życia, posiadania terytorium itd. Powstaje wtedy „konflikt biologiczny”, który manifestuje się w postaci choroby. Zdrowienie zachodzi wtedy, gdy potrzeby zostaną w sposób normalny lub symboliczny zaspokojone. Choroba zatem nie jest złem, z którym trzeba walczyć, lecz symbolicznym przedstawieniem tego, co nosimy wewnątrz naszej psyche. Obissier zauważa również, że gdyby nie stan chorobowy, to ludzie umieraliby przy pierwszym doznanym silnym wstrząsie emocjonalnym. Stąd też, dbający o przetrwanie mózg „bierze na siebie” część stresu, czego efektem jest stan zapalny w jednym z jego przekaźników („Ognisko Hamera”). Choroba rozwija się w tych fragmentach ciała, które są powiązane z danym przekaźnikami.

Jeśli doczytałeś tekst do tego momentu, to prawdopodobnie, albo kiwasz ze zrozumieniem głową, bowiem znasz ten temat nie od dziś, albo chciałbyś zobaczyć konkretny przykład, który zobrazuje, jak według Dekodowania Biologicznego wygląda proces chorobowy i zdrowienie. Dobrym, a zarazem dość kontrowersyjnym przykładem może być rak piersi. Z biologicznego punktu widzenia, pierś u kobiety jest związana z karmieniem i dawaniem potomstwu bezpieczeństwa. Przyczyną chorób tego narządu może być zatem sytuacja, w której matka nie potrafi pomóc swojemu dziecku (nawet gdy ono jest dorosłe, dziecko dla matki zawsze pozostaje jej dzieckiem). Stres matki wywołany tą sytuacją wpływa na narząd i powoduje powstanie w nim guzka. W tym wypadku wyzdrowienie zajdzie w chwili, gdy matka znajdzie przestrzeń, w której może się „wygadać” i pozwoli sobie na doświadczenie cierpienia związanego z przykrą sytuacją. Następnie należy sprawić, aby zdarzenie nie powtarzało się w przyszłości lub nie powodowało nigdy więcej podobnych odczuć.

Warto zaznaczyć, że indywidualne reakcje emocjonalne są często zależne od programowania rodzinnego, społecznego i kulturowego, dlatego też nie wszystkie osoby będą chorować z powodu tych samych zdarzeń. Czasami więc dolegliwość znika, gdy dokona się szczegółowej analizy relacji człowieka ze swoim środowiskiem i gdy on zmieni ją lub siebie.

Dekodowanie Biologiczne pokazuje, że pytanie o sens nie powinno być wyłącznie domeną filozofii. Okazuję się bowiem, że jest ono potrzebne również w przypadku leczenia. Medycyna klasyczna/akademicka wciąż jednak nie jest chętna do przyjęcia podejścia proponowanego przez Dekodowanie Biologiczne. O wartości tej metody może w tym momencie świadczyć jedynie jego skuteczność. Wszystkich, którzy poczuli chęć zgłębienia tej koncepcji zachęcam do przeczytania książki Zrozum swoje choroby. Dekodowanie biologiczne. Zawiera ona naukowe podstawy omawianej terapii, przykłady z praktyki leczenia, a co równie ważne, napisana jest w sposób przystępny dla czytelnika nie obcującego z akademicką terminologią. Metodą Dekodowania Biologicznego posługują się już także niektórzy lekarze w Polsce np. Marzanna Radziszewska-Konopka.

Julian Strzałkowski

[1] https://sjp.pwn.pl/sjp/choroba;2448481.html

[2] P. Obissier: Zrozum swoje choroby. Dekodowanie Biologiczne. Tłum. P. Piotrowska. Virgo 2015, s. 17.