Syn 6 lat ma swoje pierwsze w życiu ferie zimowe. Ciotka proponuje mamie, żeby pojechał razem ze swoją kuzynką do babci. Syn nie ma szczególnie bliskiej relacji z tą babcią i jest silnie związany emocjonalnie z mamą.
Ciotka: wiem, że on jest mamicycek, ale moja córka już jest spakowana, więc chyba może tym razem pojechać sam? Będzie super, babcia zaplanowała cały tydzień.
Mama zgadza się z ociąganiem, ale myśli, że wyjazd może wszystkim wyjść na dobre, syn zacieśni relację z babcią i będzie w towarzystwie swojej ukochanej kuzynki. Syn nie jest pewien, czy chce jechać, ale mama wie, co powiedzieć, żeby się zgodził (świadomie nim delikatnie manipuluje).
Dzień przed wyjazdem syn gorzej się czuje, a  rano wymiotuje. Rodzice odwożą go do babci i zostają na noc.  Babcia przy porannej kawie plotkuje, że ciotka to wszystko wymyśliła, bo co ona miałaby zrobić z córką w czasie ferii?
Syn mówi, że chciałby, żeby mama też została u babci i że boi się, że w razie trudnej sytuacji babcia go nie zrozumie i nie wysłucha tak dobrze jak mama. Mama obiecuje, że jeśli będzie potrzeba, to przyjedzie po niego.
Trzy dni później babcia informuje, że syn ma gorączkę i nie wie, co robić. Syn przez telefon mówi: mamo przyjedziesz?
Rodzice przyjechali i wrócili z dzieckiem do domu. Następnego dnia zaczyna boleć ucho. Zatyka się. Konwencjonalny lekarz przepisuje antybiotyk ogólnoustrojowo, bo zapalenie jest zbyt duże, żeby mogły pomóc kropelki.
Mama opowiada dziecku w czasie snu, że było narzędziem i że mama wiedziała, że nie chce jechać. Teraz jest już w domu, jest bezpieczny i może przestać chorować.
Następnego dnia rano gorączka ustąpiła i ucho przestało boleć.
Antybiotyk pozostał na recepcie 😉
Przypadek opisany przez Emilię K. z Warszawy