Każdy z nas co najmniej raz w ciągu dnia słyszy, żeby się nie stresował, a od dziecka oswajani jesteśmy z myślą, że konflikty należy rozwiązywać. Co robimy z tą wiedzą i czy na pewno rozumiemy te dwa podstawowe pojęcia? W teorii Totalnej Biologii konflikt i stres odpowiedzialne są za pojawienie się choroby, która przychodzi jako doskonała odpowiedź mózgu biologicznego na stres wywołany zbyt długo nierozwiązywanym konfliktem.

POKONAĆ STRES

Wyjściową zależnością, jaką posługują się twórcy Totalnej Biologii, jest współzależność między chorobą, mózgiem i stresem. Te trzy pojęcia, przypisane do wierzchołków trójkąta, oddziałują na siebie wzajemnie i dwukierunkowo.

Mózg reaguje na kumulację stresu prowadzącą do konfliktu  i jeśli nie zostanie znalezione rozwiązanie, rozwiązaniem mózgu biologicznego staje się choroba,  z drugiej strony dzięki właściwemu programowaniu mózgu, można konflikt rozwiązać i nie dopuścić do choroby, albo też cofnąć skutki już zaistniałej – od momentu rozwiązania konfliktu mózg aranżuje proces zdrowienia, następuje przełączenie do fazy naprawczej.

KUMULACJA I POZIOM KRYTYCZNY STRESU

Kumulacja stresu, określana mianem konfliktu, może się zamanifestować na kilka sposobów. Najmniej lubianą i często najmniej rozumianą, a przez to najbardziej demonizowaną, jest choroba. Najłatwiejszą do zniesienia okazuje się manifestacja na poziomie psychologicznym, np. w formie nawykowych zachowań, stylu operowania przedmiotami, zamykania drzwi albo poruszania ciałem.

Każdy z nas ma indywidualny próg tolerowanego przez organizm stresu, który w ciągu życia może ulegać zmianom w związku z nowymi doświadczeniami. Kiedy człowiek doświadcza ogromnego, nagłego stresu, to z poziomu normy bliskiej zeru, w mgnieniu oka wzbija się do poziomu krytycznego, a następnie dochodzi do reakcji mózgu – ta może być różna, w zależności od wspomnianych doświadczeń indywidualnych i… rodzinnych!

STRES W GENACH

„Negatywny stres przeżyty w pamięci jednego z dziadków może się zamanifestować w pierwszym pokoleniu przez postawę psychologiczną, a następnie, w kolejnym pokoleniu przez patologię organiczną – w fizyczności. Tym sposobem zostaje on całkowicie usunięty – oczyszczony”1.

Pracując nad sobą jednostka ma szanse odciąć podświadome połączenia z wewnętrznym dzieckiem oraz podświadomością i tym sposobem służyć ewolucji ludzkości. Niektóre historie w rodzinie wcale nie muszą się powtarzać – raz zrozumiane i naprawione, nie będą potrzebować kolejnych manifestacji.

CHOROBA – WEHIKUŁ DO DZIECIŃSTWA

Formą najbardziej niebezpieczną, bo trudną do jednoznacznego zdiagnozowania, jest akumulacja stresu różnej natury, która odbywa się w czasie, a jej korzenie tkwią w dzieciństwie. Można ją porównać do kropli, która przepełnia naczynie. Choroba, która pojawia się nagle i niespodziewanie, może być sumą doświadczeń jednostki i jej przodków.

Mózg ma tendencję do integrowania i usypiania stresu w postaci balastu. Stres ten może ujawnić się dużo później, w postaci fizycznej choroby, która stanowi ujście dla pierwotnego stresu i należy podejść do niej jak do przekaźnika głębi. W tej perspektywie każda z chorób może się okazać wehikułem do dzieciństwa – choroba na powrót zmienia pacjenta w dziecko, które dopomina się uwagi, a drogą zdrowienia okazuje się dojrzewanie i wzięcie odpowiedzialności za ten proces, a przez to wygranie świadomości i rozwiązanie konfliktu. Kluczem jest zmiana odczuć w związku z przeżytym doświadczeniem, a zatem odprogramowanie swojej przeszłości.

 

 _________________________________________________________________________

1 Gerard Athias, Programy rodzinne twoich chorób, tom 1, s. 50.