Kobieta (lat 37). Oddaje mocz po kilka kropli przy każdym kichnięciu, kaszlu, podźwignięciu ciężaru itp.
W ten sposób podświadomie znaczy swoje terytorium.

– W jakim stopniu czujesz , że dom, w którym mieszkasz jest Twój, że to Twoje miejsce na Ziemi?
– No nie do końca, to jest mieszkanie wynajęte…
– Ale mieszkasz tu już od kilku lat i planujesz mieszkać przez kolejnych kilka, tak?
– No tak…
– To co by się musiało wydarzyć, żebyś poczuła, że to Twoje miejsce?
– Nie wiem.
– Pokaż mi, gdzie jest Twój azyl? Gdzie jest Twój kąt, do którego nikt Ci nie zagląda, którym możesz sama zarządzać.
– Nie mam takiego miejsca…
– To mieszkanie ma ponad 80m2 i nie masz w nim ani jednego miejsca tylko dla siebie?
– Nie.
– A gdybyś miała tu takie miejsce, to co by to było?
– Fotel
– Fotel?
– Tak. Od dwóch lat proszę męża, żeby się zgodził na fotel dla mnie. Bo jak on z synami oglądają mecze na kanapie, to ja nie mam gdzie usiąść!
– I?
– Mąż się nie chce zgodzić…
– I z tego powodu będziesz sikać już do końca życia? Masz do wyboru albo z nim porozmawiać jeszcze raz i przekonać, jak bardzo to jest dla Ciebie kluczowe w tym momencie, albo dalej popuszczać mocz w każdym możliwym miejscu jako sposób na oznaczenie własnego rewiru.

Po tygodniu:

– Pani Magdo, już nie sikam!
– Brawo! Co się zmieniło?
– Porozmawiałam z mężem o fotelu i się zgodził.
– Świetnie! Proszę mi pokazać, gdzie ten fotel?
– Nie ma go. Nie kupiłam. Właściwie, to już go nie potrzebuję…

przypadek z praktyki Magdaleny Wdowiak